original-11a8fcb09f0a83dd978a1c616074a8d6.png

Władysław Starewicz (1882-1965) - pierwszy polski animator i pasjonat entomologii,

od której zaczęła się jego wspaniała przygoda z filmem animowanym.

Źródło: Se-ma-for Produkcja Filmowa

Stare animacje
jako alternatywa
dla współczesnych bajek  

autor: Paulina Gryc

Vintage bajeczki mają super estetykę - są unikatowe, a przez to atrakcyjne.

Ich ręczne tworzenie ograniczało pole do popisu twórcom - szczególnie oszczędność zestawu barw, czego przypadkowym efektem były wyblakłe kolory i ich lakoniczne zestawienia - co z kolei tworzyło niepowtarzalny wygląd i klimat. Wiele z tych animacji wygląda tak, jakby użyto do ich powstawania zaledwie dwóch - trzech kolorów, a potem wyciągnięto z nich pochodne tych barw

- być może to celowo wykreowany artyzm?

Hipnotyzujące, wizualnie inne mogą wyostrzać zmysły, a nawet wywoływać bardzo pożyteczne wrażenia

i przeżycia estetyczne. Dlaczego? bo mają dźwięki, obrazy i zestawienia kolorystyczne, których nie doświadczamy już na co dzień.

Ma się też wrażenie, że stare animacje posiadają magię, baśniowe akcenty i są refleksyjne - oswajają dzieci z emocjami, bo opowiadają o miłości, tęsknocie i prawdzie. Dysharmonię stanowią z kolei disney’owskie stare kreskówki. Wyglądem są śliczne, mają prostą kreskę i są zaledwie dwukolorowe,

co mogłoby dla odmiany stanowić alternatywę dla wszystkich jaskrawości w dzisiejszych bajkach,

ale problemem jest tutaj występujący w nich seksizm, rasizm, a także przemoc wobec ludzi i zwierząt.

Dobrze byłoby to obejść i znaleźć stare vintage’owe, wizualnie urocze animacje bez tego typu stygmatów. 

Dlatego dzisiaj o tych kilku rzadkich, mało komu znanych dziełach - bo jak inaczej je nazwać,

skoro na tle współczesnych kiczowatych i nieprzemyślanych kolorystycznie bajek, sprawiają wrażenie bardzo alternatywnej ciekawej estetyki?

original-265502557a1f5886315ca5f781fae3e0 (1).jpeg

"Gdzie jest mama?” to chiński krótkometrażowy film animowany z 1960 roku, wyprodukowany przez Shanghai Animation Film Studio pod kierunkiem artystycznym Te Wei (1915-2010) - artysty,

który tworzył produkcje w estetyce tradycyjnej twórczości z Chin - czyli ilustracji malowanych akwarelami

i rozmywanymi wodą.

Obok pastelowych widoków - które przypominają małe dawne chińskie malowidełka na długopisach - fabuła filmu zdaje się być prosta i przejrzysta, co stanowi idealne tło do tego, by właśnie skupiać zmysły na tym, co oglądamy. Narrator opowiada wydarzenia na ekranie powoli, więc ta słodka bajka może być też studium do ćwiczeń z języka chińskiego.

Kolejną propozycja to niemy animowany film krótkometrażowy produkcji czechosłowackiej

z 1949 roku pt. „Inspiracje”w reżyserii Karela Zemana.

W tym poklatkowym obrazie użyto miniaturowych figurek, wcześniej wydmuchanych ze szkła, które wprawiono w ruch za pomocą następujących po sobie, ręcznie składanych klatek.

Postacie ze świata fauny i flory przypominają tutaj do złudzenia stare szklane rosyjskie figurki,

z namalowanymi jaskrawymi plamkami. Dodatkowo, kiedy wsłuchamy się w dźwięki tej bajeczki,

będą tam cymbałki, echo i odgłosy wygrywane na szkle - w sam raz na małe dziecięce zachwyty!

Zdeněk Miler był twórcą kochanego Krecika, ale mało kto wie, że w 1958 roku stworzył też smutną kilkunastominutową animację - w kolorach srebra i ultramaryny, pełną czarów

- opowiadającą o różnicach, rozbieżnych światach, którym dane było się spotkać tylko na chwilę.

Postać ożywionej z obrazka dziewczynki namalowanej pewnej zimy przez dziecko w ciepłym domu.

I chłopiec za oknem, powstały z mrozu.  

"Měsíční pohádka" to opowieść o przeciwieństwach, których spotkanie kończy się nieszczęśliwie

wraz z nadejściem radosnej wiosny. To poetycki film pełen melancholii i symboliki.

To nie jedyne wartości estetyczne; dla dorosłych ta bajka może być flashbackiem do czarownego świata postaci z rumianymi kolorkami na policzkach, zapamiętanych ze starych książek.

Tę słodko-gorzką animację możecie oglądać jako tło do utworu Sally Shapiro pt. "If it doesn't rain."

„Voice of the nightingale” (Francja, 1923r.) to niemy, częściowo animowany film krótkometrażowy,

z podkładem muzycznym, opowiadający o tym, dlaczego słowik śpiewa tylko w nocy.

Obrazy tutaj do złudzenia przypominają starodawne monidła, czyli podkolorowywane czarno-białe portrety i widoczki.

Autorem animacji, która została nagrodzona medalem im. Riesenfelda, jest Władysław Starewicz, pierwszy polski animator pochodzenia rosyjskiego i wielki pasjonat entomologii - to właśnie miłość

do owadów zapoczątkowała jego twórczość filmową.

Film to oniryczna opowieść o dziewczynce, która uwalnia trzymanego w klatce nieszczęśliwego słowika

w zamian za jego piękny głos, którego od teraz może słuchać do woli - przekaz mówiący o wrażliwości, relatywności i szacunku dla odmienności.

"Deer Bell” (reż. Cheng Tang) to słodka egzotyczna bajeczka, której estetyką jest ręczne tradycyjne chińskie malarstwo tuszem. Ta zaledwie 20 minutowa animacja, powstała w roku 1982, nie ma dialogów

i opowiada obrazem, a w tle słyszymy dźwięki perkusji, instrumentów dętych i smyczkowych.

Fabuła to historia zagubionego w lesie małego jelonka i dziewczynki, która mu pomaga.

Na znak przyjaźni zawiesza mu na szyi dzwoneczek i odtąd słyszymy jego dźwięk,

ilekroć zwierzątko się porusza.

Pewnego dnia przychodzi czas na rozstanie, które uczy akceptacji i budzi tęsknotę.

Zauważcie, że w wielu współczesnych animacjach postacie mają zbyt dużo wielozadaniowych

i błyskawicznych akcji do wykonania; często kogoś ratują, wybawiają z opresji,  rywalizują,

walczą lub zdobywają coś. Ponadto mają ordynarne maniery, niemiłe rubaszne,

niekiedy wręcz seksistowskie żarty i ubogie słownictwo.

 

W opozycji do nich, vintage’owe filmy animowane przedstawiają życie w stylu slow;

postacie w nich przyjaźnią się z leśnymi zwierzętami, dbają o rośliny, patrzą w chmury - zatem mają dużo kontaktu z przyrodą, a przez to w sobie mnóstwo wrażliwości na to, co je otacza.

Zwieńczone jest to często jakąś wzruszającą historią, która uczy o emocjach.

 

Wreszcie, inną formą tych bajeczek, jest coś na kształt medytacji - niektóre z nich, ma się wrażenie - nastawione są celowo na to, by zamiast śledzić fabułę, bardziej odbierać je zmysłowo; oglądamy wtedy, na przykład, wibrujący podwodny świat albo krople deszczu spływające po szybie.

W połączeniu z dobranymi dźwiękami są cudowną okazją do dziecięcych wrażeń estetycznych!