large_alice.jpeg

"Close your eyes or you won’t see anything" - Jan Švankmajer

Źródło: cinefilos.it

Najładniejsza interpretacja powieści
Lewisa Carrolla

autor: Paulina Gryc 

Neco z Alenky (1988) to trochę złowieszczy, ciut przerażający obraz i zarazem najpiękniejsza interpretacja powieści Lewisa Carrolla.

Twórcą tej odrealnionej wizji jest czeski reżyser, Jan Švankmajer (ur. 1934)
Będąc studentem ASP, należał równolegle do Czeskiej Grupy Surrealistycznej, gdzie badano dogłębnie obszary umysłu i takie zagadnienia jak wyobraźnia, sny i marzenia.

Nie bez powodu więc jego filmy są tak do granic groteskowe i osobliwe. 

Wyśniony wręcz przez Švankmajera surrealizm był czymś dziwacznym i tabu, zważywszy na okoliczności,

w jakich początkowo przyszło mu tworzyć.

Pragnienie wyrażania z upragnioną estetyką w totalitarnym reżimie czechosłowackim,

było tym bardziej wyzwaniem. „Cenzura ma tę zaletę, że pozwala ci wyrażać się w bardzo pomysłowy sposób i myśleć symbolami… to jedyna broń, którą masz przeciwko cenzurze.

Moim zdaniem, istnieje tylko jeden rodzaj poezji, niezależnie od środków, które wykorzystujesz do

jej przetworzenia. Kiedy wręcz zakazano mi filmowania, tworzyłem kolaże i pisałem” – mówi Švankmajer.

large_pobrane.jpeg

Jan Švankmajer (ur. 1934)

Źródło: closeupfilmcentre.com

Dzieciństwo spędził w Pradze, gdzie mentalna morfologia utworzyła osobowość tego miasta – to klatki schodowe kamienic, wąskie przejścia i ukryte dziedzińce. To rzadkie wyblakłe kolory i detale

– taką estetykę możemy oglądać w starych czeskich filmach.

Jeśli tak malownicze bodźce towarzyszyły mu w pierwszych ultrawrażliwych latach życia, to z pewnością – mieszając je ze snami – przeniósł potem te wydźwięki do swojej twórczości.      

Zresztą zapytany o to, czy animacja najwierniej odbija świat marzeń z dzieciństwa – odpowiada, że stanowi ona jedyny sposób na to, byśmy mogli przenosić się wyobraźnią do fantastycznych stanów

i doświadczać nieożywionych rzeczy.

Zatem wyobraźnia, marzenia i animacja krzyżują się ze sobą, tworząc coś na kształt magii. 

large_b2d0c1e6f210a078afe633fa0399dedc.jpeg

Źródło: diaboliquemagazine.com

„Osobiście uważam, że ‚Alicja w Krainie Czarów’ jest jedną z najważniejszych i niesamowitych książek wyprodukowanych przez cywilizację” – twierdzi.

Dlaczego? Prawdopodobnie chodzi o do granic odrealniony, surrealistyczny świat i mieszanie jawy

ze snem, czego doświadczamy, czytając tę książkę.

„Dla mnie surrealizm to buntownicza postawa wobec życia i świata. Jego współczesna postawa jest krytycznie ukierunkowana na obecny stan cywilizacji. Surrealizm nauczył mnie wielu rzeczy: rozwinął moje wyobrażenie o wyobraźni, zaszczepił w moim umyśle, że istnieje tylko jedna poezja, bez względu na to, co używamy do jej wyrażenia, i co nie mniej ważne, uwolniła mnie od lęku przed kolektywnością. Surrealizm jest w rzeczywistości wielką wspólną przygodą.”      

Marzenia senne są źródłem jego inspiracji.

To zmusza do głębszego doświadczania i analizowania obsesji ze swego wymarzonego świata,

co często sprawia, że jest się bardziej w sferze fantazji, aniżeli w świecie rzeczywistym.

Twórczość oparta na wymarzonych motywach daje większe spełnienie.      

„Do tej pory wszystkie adaptacje ‚Alicji’ przedstawiają ją jako bajkę, ale Carroll napisał ją jako marzenie. A pomiędzy snem a bajką jest zasadnicza różnica.

O ile bajka ma aspekt edukacyjny, sen – jako wyraz naszej nieświadomości – bezkompromisowo

realizuje nasze najskrytsze życzenia, nie biorąc pod uwagę racjonalnych i moralnych zahamowań,

bo opiera się na zasadzie przyjemności. Moja Alicja to zrealizowany sen.” – uważa Švankmajer. 

large_miminko-o-wyobrazni-dziecka-52.jpeg

Źródło: diaboliquemagazine.com

 „Neco z Alenky” jako mieszanka animacji poklatkowej i akcji na żywo oszałamia wizualnie!

Scenografię stanowią stare, niektóre już zepsute przedmioty.    

„Lubię rzeczy, które przeszły przez ludzkie ręce. Takie rzeczy są naładowane emocjami,

które są w stanie ujawnić się w pewnych, bardzo wrażliwych okolicznościach.

Zbieram takie przedmioty, otaczam się nimi i na koniec rzucam takie fetysze w moje filmy.

To także powód, dla którego nie lubię animacji komputerowej. Rzeczywistość wirtualna nie ma wymiaru dotykowego. Obiekty i liczby stworzone na komputerze nie mają przeszłości.” – twierdzi reżyser.

Alicję w Krainie Czarów kreuje dziecięca aktorka, Kristýna Kohoutová i jest to jedyna żywa postać

w filmie. Alicja Švankmajera jest uważna i zafascynowana światami, które spotyka.

Jej transformacja po spożyciu magicznej butelki z napisem „Wypij mnie” to przemiana w porcelanową ożywioną lalkę, co daje momentami szokujące wrażenie. 

Ekscytującym momentem w powieści Lewisa Carrolla jest wejście, wpadanie do króliczej nory.

Ciekawe, czy Švankmajer właśnie z tego powodu dokonał tutaj innej, bardziej złożonej wypowiedzi artystycznej i zrobił coś nieoczekiwanego, bardzo sensorycznego, działającego tak bezpośrednio na wrażenia widza.

Zanim Alicja spadnie w głąb nory, najpierw nastąpi wślizgiwanie, zasysanie wręcz do szuflady starego drewnianego biurka. Szuflada nagle okazuje się większa i nieskończenie długa;

tak, że Alicja bez trudu może się w niej przemieszczać do przodu.

To z pewnością echo z marzeń sennych i celowo zastosowany oniryzm. Bo czyż nie śniło się nikomu przeciskanie przez szczeliny, które magicznie zmieniały swój kształt i rozmiar?      

Spadanie w głąb króliczej nory bardziej przypomina tutaj lewitowanie, podróżowanie windą,

co znowu zaskakuje, bo daje odczucie kolejnego przeobrażenia, wchodzenie w inny nowy wymiar.

Alicja ‚płynie’ w dół i po drodze mija rozmaite rzeczy leżące na półkach.

Jedną z nich jest słoik owocowej konfitury, po który sięga i zanurzając w niego palec,

odkrywa bez zdumienia, że owoce są pełne pinezek.

Upadek to lądowanie na stosie liści i już z tego miejsca Alicja zaczyna swą swą surrealistyczną podróż.

Jednym z najpiękniejszych ujęć w tym obrazie,  niczym powtarzający się rytmiczny zabieg, jest kadr ust Alicji wypowiadających słowa Białego Królika „Oh dear! Oh dear! I shall be too late!” To tym bardziej nieoczekiwane, że słyszymy je od niej i jest to zapewne coś na kształt śnienia. 

Bardzo hipnotyzujące wrażenie robi mapa scenografii filmu. Drugoplanowość ma tutaj inny, trójwymiarowy aspekt i można się wpatrywać w nią bez końca, dostrzegając ciągle coś zaskakującego. Dwie największe wartości tego dzieła stanowią o jego wyjątkowości – obraz Švankmajera przywołuje obrazki, pragnienia oraz echa dzieciństwa i jest najwierniejszym odbiciem zamysłu Lewisa Carrolla o marzeniach sennych.